Szpinak – trudna historia

Jego historia jest burzliwa. Były zażyłe kontakty z pielęgniarkami i niejasne układy ze światem biznesu. Były znajomości z ikonami popkultury, wśród których miał wiernych orędowników. Były wielkie obietnice, w które uwierzył świat i równie wielkie rozczarowania, gdy wyszło na jaw, że to zwykły blef. A gdy wydawało się, że spadł na samo dno, los dał mu kolejną szansę. Skwapliwie z niej skorzystał. Dziś znów gości w sercach i na talerzach wielu fanów.

Jak szpinak sławę zdobywał….

Pochodzi z centralnej i południowo – zachodniej Azji, gdzie jako pierwsi zaczęli uprawiać go Persowie. W VII wieku przywędrował do Chin i nad Morze Śródziemne. Od tamtego czasu na dobre zagościł na stołach całego świata. Długo musiał jednak czekać, zanim zdobył prawdziwą popularność.

szpinak, stara rycinaPo raz pierwszy rozsławiły go w świecie, pod koniec XIX wieku, siostry pielęgniarki od św. Wincentego a Paulo – żeńskie zgromadzenie, którego głównym celem była posługa wśród biednych, chorych i nieszczęśliwych. Przyrządzały one rodzaj winka ze szpinaku, którym poiły słabych i anemicznych. Niejednokrotnie z bardzo dobrym skutkiem.

Prawdziwą furorę zrobił jednak przed II wojną światową, jako szczególnie godny polecenia w diecie dziecięcej. Wielka w tym zasługa gigantycznej kampanii reklamowej prowadzonej przez amerykańskich producentów szpinaku, której intensywność można by porównać z tym, w jaki sposób obecnie reklamuje się coca-colę. Amerykańskie konserwy szpinakowe ozdobione były obrazkami świetnie zbudowanych atletów, łamiących sztaby żelaza jak zapałki. Zaopatrzone były przy tym w informację, że siłę i wzrost zawdzięczają oni właśnie szpinakowi. Reklama była zresztą dość solidnie podbudowana naukowo.

Ile było w tym prawdy? Niektórzy twierdzą, że świat przejechał się na jednym zerze. I nie chodzi tu bynajmniej o zyski producentów szpinaku. Ale o tym za chwilę….

Jedno zero bardziej

Zapewne każdy z nas słyszał historię o pomyłce przy określeniu zawartości żelaza w szpinaku. Pomyłce, która wpłynęła na losy milionów dzieci na całym świecie, katowanych przez swych rodzicieli znienawidzoną potrawą na potęgę, „bo dużo żelaza”.

dziecko i szpinak
Jej powodem miał być prosty błąd. Kto miał go popełnić? Jedni mówią, że winna temu była Postać X inni, że Postać Y. My, dla świętego spokoju, nazwiemy ją na potrzeby naszego artykułu Postacią Z. No więc ponoć ta Postać Z, Szanowni Państwo, pisząc publikację naukową na temat szpinaku, czy to z niechlujstwa czy z roztargnienia, zamiast wpisać, że 100 g szpinaku zawiera 3 mg żelaza, miała wpisać 30.

Ciekawa historia i zarazem świetna przestroga, aby jak ognia wystrzegać się nieuważnego podawania wyników. Tylko czy aby na pewno prawdziwa? Nauczeni „jajecznym, klasowym doświadczeniem” postanowiliśmy zgłębić temat. Było to o tyle trudne, że informacja o jednym zerze „bardziej” przytaczana jest w wielu artykułach i literaturze popularno-naukowej.

Koniec końców dotarliśmy do materiałów, z których wynika, że z tym żelazem w szpinaku niekoniecznie poszło o błąd Postaci Z. Być może, cały świat wprowadzili w błąd  amerykańscy biochemicy. Ich publikacja wydana w latach 30 XX wieku, czyli w czasach, gdy już miały działać efekty „szpinakowej propagandy” była niejasna. Nie podali czy cytowana przez nich wartość żelaza dotyczy suchych czy świeżych liści szpinaku. Wkrótce więc wydano publikację wyjaśniającą. Mniej więcej w tym samym czasie odkryto, że zawarte w szpinaku żelazo jest w większości nieprzyswajalne.

I w ten oto sposób szpinak został odarty z żelaza, a wiara w jego moc pękła jak bańka mydlana. W pamięci wielu pozostała historia z jednym zerem bardziej i fatalne wspomnienia z dzieciństwa.

Popeye – szpinak i popkultura

Popeye miał fioła na punkcie szpinaku. I to właśnie jemu, w dużej mierze, możemy podziękować za nadanie mu miana symbolu zdrowia.

popeye
Dla niewtajemniczonych. Popeye to bohater komiksu i postać z amerykańskiej kreskówki. Ten zabawnie przekręcający słowa marynarz o dobrej naturze, choć porywczy i lubiący bijatyki, czerpał niespożytą siłę z jedzenia szpinaku. Dzięki niemu zyskiwał na pewien czas nadludzką siłę, a jego bicepsy przybierały imponujące rozmiary. No a małe dzieciaki, zapatrzone w Popeye’a jak w obrazek, jadły tę pozbawioną cukru, średnio smaczną zieloną maź, w oczekiwaniu na nagły przyrost mięśni i przypływ niebotycznej wręcz siły. Można się jedynie domyślać z jakim efektem.

Z perspektywy czasu cała ta sytuacja rysuje się oczywiście zupełnie inaczej. Popeye dał się ponieść wyobrażeniom o mocy szpinaku. My daliśmy się ponieść wyobrażeniom o mocy Popeye’a. Kurtyna opada. Ale nic to! Wszak szpinak, podobnie jak bicepsy ukochanego bohatera z czasów dzieciństwa, napakowany jest samą dobrocią. Musieliśmy do tego po prostu dorosnąć.

Żeby była jasność! Popeye nie jadł szpinaku „bo dużo żelaza”. Popeye pochłaniał szpinak bo „dużo witaminy A”. No!

Samo dobro

Zawarte w szpinaku bogactwo witamin, minerałów i przeciwutleniaczy stawia go na najwyższych pozycjach w rankingach zdrowego i pożądanego w naszej diecie warzywa.


Zacznijmy od witaminy K, która budzi coraz większe zainteresowanie swoim działaniem na rzecz mocnych i zdrowych kości. Trudno znaleźć warzywo bogatsze w tą witaminę niż szpinak. Tylko kapusta przegania go pod tym względem.

Liście-szpinakuFlawonoidy i karotenoidy należące do grupy naturalnych przeciwutleniaczy, wykazujących działanie przeciwzapalne, to kolejna mocna strona szpinaku. Biorąc pod uwagę fakt, że szpinak jest źródłem jeszcze innych przeciwutleniaczy, w tym witaminy C, E, beta-karotenu, manganu oraz cynku i selenu to z pewnością systematyczne spożywanie go, pomoże zmniejszyć ryzyko powstawania wielu problemów zdrowotnych.

Dzięki wysokiej zawartości witaminy C i przeciwutleniaczy szpinak doskonale chroni nas przed wczesnym pojawieniem się zmarszczek i opóźnia procesy starzenia się organizmu. Regularne spożywanie go zmniejsza ryzyko występowania zaniku mięśni, korzystnie wpływa na trawienie, a dzięki mimo wszystko niemałej zawartości żelaza wspomaga proces leczenia niedokrwistości.

Nieszczęsny kwas szczawiowy

Zalety szpinaku już znamy. Warto też wspomnieć, że jest odpowiedni dla osób w każdym wieku. Jest tylko jedno ale… Zawiera kwas szczawiowy, który może przyczyniać się do podrażnień skóry i błony śluzowej. W organizmie, wraz z jonami wapnia, tworzy szkodliwy – szczawian wapnia, który osadza się w postaci kamieni w nerkach (kamica nerkowa).

Dlatego wielu osobom szpinaku po prostu jeść nie wolno, a niektórym nawet on szkodzi. Jeśli nie ma innych wskazań lekarskich, na ogół nie powinni go jadać artretycy, reumatycy, nerkowcy, niektórzy chorzy na wątrobę i cierpiący na dolegliwości przewodu pokarmowego.

Wskazane jest łączenie szpinaku z innymi produktami, które wykazują dużą zawartość witaminy C oraz wapnia. Dlaczego? Ano dlatego, że witamina C wspomaga proces wchłaniania żelaza natomiast wapń redukuje negatywne działanie kwasu szczawiowego.

Kupujemy szpinak

Na targowiskach i w sklepach znaleźć można dwa, różniące się wyglądem, rodzaje szpinaku: szpinak pospolity o grubych, pofałdowanych liściach i szpinak o liściach gładkich i delikatnych w smaku. W liściach tego ostatniego gromadzi się zdecydowanie mniej ziemi i dlatego częściej używa się go do sałatek.

SzpinakSzpinak dostępny jest przez cały rok jednak szczyt jego sezonu przypada na wiosnę oraz jesień. Młody szpinak jest doskonały w sałatkach i kanapkach. Bardziej wyrośnięty doskonale sprawdza się podsmażony w kremowych zupach albo posiekany i ugotowany jako dodatek do makaronów.

Kupując szpinak warto wybrać ten, którego liście są kruche, ciemnozielone, bez plam i zagnieceń. Jeśli chcemy przygotować z niego sałatkę należy szukać liści niedużych i delikatnych. Jeśli zamierzamy gotować szpinak, należy wybierać liście większe – są one ostrzejsze i bardziej zdecydowane w smaku.

Niemyty szpinak należy przechowywać w lodówce, w plastikowej torebce lub pojemniku od 3 do 5 dni od dnia zakupu.

Szpinak wraca do łask

Dawno, dawno temu, kiedy byliśmy piękni i młodzi… Wróć! W epoce kamienia łupanego, kiedy byliśmy jeszcze dziećmi, szpinak to było samo ZŁO. Jedzenie go było największą karą jaka mogła nas spotkać. Karą po stokroć większą niż, bardzo popularne obecnie, odcinanie dzieciaków od komputera. A wszystko za sprawą małej wiedzy na temat możliwości przyrządzania szpinaku, czego konsekwencją było produkowanie czegoś na kształt rozgotowanej papki. Paskudnej, mdłej, bez smaku, a na nieszczęście dzieciaków bardzo zdrowej.

Dziś zaczynamy szpinak odkrywać na nowo. Coraz częściej gości na naszych stołach i stał się synonimem elegancji, wyszukanego smaku i dbałości o zdrowie. Słów kilka zatem jasnej stronie szpinaku w kuchni.

szpinak-umytyPrzed przystąpieniem do szaleństw kulinarnych z jego udziałem należy pamiętać, żeby bardzo dokładnie go opłukać. W liściach szpinaku gromadzi się bowiem sporo ziemi. Sposobów na oczyszczenie szpinaku jest pewnie tyle, co osób tą czynność wykonujących. Najprostszym wydaje się zanurzenie go w misce z dużą ilością zimnej wody. Następnie należy go nieco unieść, tak aby wszelkie nieczystości opadły na dno. W razie potrzeby oczywiście czynność można powtórzyć.

Potem szpinak należy osuszyć, odciąć korzenie i wedle potrzeby usunąć łodygę – liście będą miały wtedy delikatniejszy smak. No a potem wystarczy dać się ponieść wyobraźni.

Świeży szpinak można dodawać do sałatek. Jego młode nieduże liście są chrupkie i bardziej wyraziste w smaku niż sałata. Wystarczy przed podaniem doprawić je sosem na bazie oliwy z oliwek, z dodatkiem soku z cytryny i odrobiną czosnku i voila!

Poza tym szpinak można gotować na parze, w wodzie, dodawać do zup. Podsmażony na oliwie może służyć jako dodatek do makaronów lub ryżu. Rolady, pierogi, naleśniki, omlety, suflety, tarty, ciasto francuski to kolejne dania, w których szpinak sprawdza się rewelacyjnie. Dla tych, którzy lubią bardziej wykwintne dania, poleca się spróbowanie ryb i owoców morza z dodatkiem szpinaku.

sałatka

A na koniec smakowitość wielka! Sałatka ze szpinaku z truskawkami.
(Danie dla 6 osób)
Składniki:
250 g liści świeżego szpinaku
200 g dużych truskawek
120 g sera pleśniowego
50 g migdałów lub innych orzechów
3 łyżki oliwy
2 łyżki octu winnego o aromacie malin
sól, pieprz

Sposób przygotowania:

Umyj i odsącz liście szpinaku, umyj truskawki. Włóż szpinak do miski. Pokrój truskawki w cząstki i dodaj do salaterki. Ser pokrój w kawałki, albo pokrusz. Dodaj do szpinaku i truskawek. Dorzuć migdały. Wymieszaj oliwę, ocet, sól i pieprz. Polej sałatkę.

Smacznego!

Oceń ten artykuł:

1 gwiadka2 gwiadki3 gwiadki4 gwiadki5 gwiadek (głosów: 11, średnia: 4,82 z 5)
Loading...

W artykule wykorzystano między innymi:

  • Irena Gumowska "Czy wiesz co jesz"?
  • Glen Matten "Sto zdrowych pokarmów. Jak kupować, przygotowywać i przyrządzać zdrową żywność"
  • Jodi LIano, Tasha Desderio "Zdrowa kuchnia prosto z targu. Kupuj, gotuj, jedz"

3 Komentarze

  1. Sami sobie przeczycie:
    „zawarte w szpinaku żelazo jest w większości nieprzyswajalne” vs. „dzięki wysokiej zawartości żelaza wspomaga proces leczenia niedokrwistości” – i wychodzi, że sami ulegacie mitom.

    Trzeba pisać bardziej od siebie i ze zrozumieniem, a nie bezmyślnie kopiować cudze teksty (przy okazji błędne).

    • No nie do końca, bo szpinak ma jednak około 3 mg żelaza na 100 g. Nie licząc różnych ziaren (dynia, sezam, otręby, płatki) i wątroby, kaszanki i podobnych (bo nie każdy je mięso) to dalej jest sporo w świecie roślinnym. Przyswajalność zależy dość istotnie od tego z czym się je i jak przyrządzi (to dotyczy właściwie wszystkich składników odżywczych). Niemniej poprawiliśmy trochę to drugie zdanie, żeby uniknąć takiej oczywistej sprzeczności.

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczono gwiazdką *.