Mandarynka – młodsza siostra pomarańczy

Słodki, soczysty smak mandarynki zna chyba każdy z nas. I ten aromatyczny zapach wypełniający cały dom podczas jej obierania… Ach! Mandarynka jest uprawiana jest niemal na całym świecie. Jest zdrowa. Nie tylko nie tuczy, ale dzięki zawartej w niej nobiletynie wspomaga nas w walce z otyłością i chorobami krążenia.

Słodka tajemnica…

Nasza bohaterka pochodzi z Chin, gdzie od wieków uprawia się drzewa mandarynkowe najrozmaitszych odmian. Do dziś zresztą, w górskich zaroślach południowej części tej krainy, rośnie mnóstwo dzikich drzew obwieszonych mandarynkami. Co prawda ich aromat pozostawia wiele do życzenia, żeby nie powiedzieć, że pachną wręcz paskudnie. Zawierają też bardzo wiele nasion –  często do 70 sztuk. Zapewne o chętnych do ich spożycia byłoby trudno.

chinese agricultural farm worker

Do Europy mandarynki trafiły stosunkowo późno, bo dopiero na początku XIX wieku. Powód? Stare Chiny nigdy nie były szczególnie szczodre w obdarowywaniu reszty ówczesnego świata swoimi specialité de la maison. Choćby wspomnieć historię czerwonej laki – barwionej żywicy drzew lakowych, używanej do wyrobu i zdobienia mebli, naczyń, pudełek, broni, okładek książek itp. czy jedwabników. Podobnie było z mandarynkami. Przez wieki pilnie strzeżono tajemnicy upraw tego najsłodszego owocu cytrusowego.

Znaleziska archeologiczne wskazują, że jedwab wytwarzano w starożytnych Chinach około 3600 roku p.n.e. Tajemnicy jego produkcji Chińczycy strzegli dzielnie przez około dwa tysiące lat. Każdego, kto zdradziłby tajemnicę jego wyrobu, czekał wyrok śmierci.

Jedni o nie się spierają, inni je uszlachetniają

Do dziś między uczonymi toczą się spory o to, skąd się wzięła nazwa naszej bohaterki. Jedni twierdzą, że została zaczerpnięta od leżącej na Oceanie Indyjskim wysypy Mauritius, która w języku tubylców wymawiana jest jako Mandara. Inni z kolei skłaniają się ku hipotezie, że mandarynka wzięła swą nazwę od chińskiego dostojnika Mandaryna, który nosił szaty właśnie w kolorze tego owocu. Jak bywa w takich przypadkach, końca w przerzucaniu się racjami nie widać. Przejdźmy zatem do kwestii związanych z zagadnieniami, co do których nikt nie ma wątpliwości.

Mandarynka (Citrus reticulata), podobnie jak cytryna, należy do rodziny rutowatych. Wyrasta w postaci wiecznie zielonego krzewu lub małego drzewka osiągającego wysokość nawet do ośmiu metrów. Ma jajowate liście osadzone są na krótkich, wąsko oskrzydlonych ogonkach a jej kwiaty są białe lub różowe, pachnące i zebrane są w niewielkie pączki.

Owoc drzewa mandarynkowego ma średnicę 6-7centymetrów, jest okrągły i nieco spłaszczony na biegunach. Jego luźna, dość cienka okrywa, ugina się przy dotknięciu i łatwo odchodzi od miąższu. Miąższ jest delikatny, soczysty, kwaskowato- słodki i aromatyczny. Podzielony jest na 9-15 komór, które w prosty sposób można od siebie oddzielić. Dojrzała mandarynka ma skórkę żółtawozieloną, zielono-pomarańczową lub pomarańczową. Niektóre z odmian pozbawione są pestek, podczas gdy w innych można trafić na białe, spiczasto – jajowate nasiona, w większych lub mniejszych ilościach.

Drzewko-mandarynkowe

Drzewko mandarynkowe (Wikimedia Commons)

Ze zbiorami bywa różnie. Są odmiany, które należy zbierać natychmiast po tym jak dojrzeją (po upływie 8-10 miesięcy od kwitnienia), bo przejrzewają, ale są i takie, które podobnie jak pomarańcze, potrafią wisieć na drzewie – wciąż dorodne, nie tracąc smaku – nawet przez rok od momentu, kiedy dojrzeją. Wtedy zbiera się dwa plony z dwóch lat równocześnie.

Obecnie nasza bohaterka uprawiana jest niemal na całym świecie. Oczywiście z racji pochodzenia w największych ilościach uprawia się ją w Chinach, ale także w Indiach, Japonii, Malezji, USA i krajach śródziemnomorskich.

Od lat plantatorzy dążą do uszlachetnienia tego gatunku. A że wszelakiej maści mandarynki, nie tylko ze sobą, ale też z innymi cytrusami łatwo się krzyżują, międzynarodowa oferta mandarynkowych odmian jest szalenie bogata i stale się poszerza.

O mnogości odmian słów kilka

Jak już wcześniej wspomnieliśmy, wszystkie gatunki mandarynek łatwo ze sobą się krzyżują, czego efektem są przypadkowe albo zamierzone krzyżówki z pomarańczami, grejpfrutami i pomelą.

KlementynkaPojawiła się w 1912 roku, jako mutacja naturalna (bądź krzyżówka) na plantacjach mandarynek w Algierii. Jest mieszańcem mandarynki i pomarańczy gorzkiej. Owoc klementynki jest mniejszy od tradycyjnej mandarynki i zawiera niewiele pestek (lub jest ich zupełnie pozbawiony). Ma bardzo smaczny, kwaskowaty i aromatyczny ciemnopomarańczowy lub czerwony miąższ. Obecnie uprawiana jest głównie w krajach śródziemnomorskich.

Satsuma (unshiu) – Jest drzewem, które spośród szeroko uprawianych komercyjnych odmian cytrusów, jest najmniej wrażliwe na mrozy. Istnieje ponad 100 odmian satsumy, a jej owoce różnią się od siebie czasem dojrzewania, kształtem, aromatem i jakością. Są nieco większe od tradycyjnej mandarynki, jaśniejsze i mają słabszy aromat. W ogóle nie mają pestek. Dojrzewają wcześniej niż owoce innych mandarynek. Uprawiana jest głownie w Azji Wschodniej oraz w Hiszpanii.

Tangerynka – Mandarynka amerykańska, którą niektórzy botanicy uważają za osobny gatunek, wyhodowana została w XIX wieku na Florydzie. Charakterystyczna dla niej jest odstająca od miąższu skórka. Z wyglądu przypomina owoce satsuma, lecz w przeciwieństwie do nich ma pestki. Skórka ich jest cieńsza, owoc czerwony, a smak bardziej cierpki.

Tangela – Powstała ze skrzyżowania mandarynki z grejpfrutem. Jej duże i soczyste owoce mają luźną, pomarańczową skórkę i orzeźwiający, ostry smak.

Na tych paru odmianach nie wyczerpuje się, oczywiście, cały wachlarz gatunku. Kara, ugli, ellendale, tambor, minneola, mandora, topaz, nova… Moglibyśmy tak wyliczać i wyliczać, ale jak wiadomo nie liczy się ilość ale jakość. Przyglądnijmy się zatem „wnętrzu” mandarynki.

Liczy się wnętrze…

Od wieków leczą się nimi Chińczycy, ale ze względu na walory zdrowotne cenione są niemal w całej Azji. Właściwości lecznicze posiada zarówno owoc, kwiaty jak i skórka.

Mandarynki, podobnie jak wszystkie cytrusy, są doskonałym źródłem witaminy C, która wzmacnia nasz układ odpornościowy i chroni organizm przed infekcjami. To także naturalny przeciwutleniacz hamujący działanie wolnych rodników odpowiedzialnych za proces starzenia się. Wystarczy zjeść dwie mandarynki, by zaspokoić przeciętne dobowe zapotrzebowanie na witaminę C. W przypadku tak słodkich owoców nie jest to specjalnie trudne.

fresh tangerines with leavesW ich miąższu wyodrębnić też można prowitaminę A i sporo witamin z grupy B, które mają dobroczynny wpływ na nasz wzrok i poprawiają kondycję skóry.

Witamina A jest niezbędna w okresie wzrostu i pozytywnie wpływa na budowę silnych kości i zębów.

Zawierają także m.in.: kwas foliowy, potas, wapń, magnez, fosfor. Nie są  to jednak ilości, które powalają z nóg. Za to są wybitnie zasadotwórcze. Wprawdzie mniej niż figi czy morele, ale ze świeżych owoców są najbogatsze w alkalia. Z tego względu zalecane są osobom cierpiącym na schorzenia dróg moczowych, łagodzą też zaparcia.

Ponieważ mandarynki są niskokaloryczne, jeden owoc (ok. 65 g) dostarcza tylko 34 kcal, mogą stać się słodką przekąską dla osób dbających o linię.

Zawarte w nich kwasy organiczne (cytrynowy i jabłkowy) przyśpieszają proces oczyszczania organizmu z toksyn i poprawiają trawienie. W związku z tym są polecane nie tylko osobom, które walczą z nadwagą i otyłością, lecz także tym, które chcą zrzucić kilka kilogramów lub oczyścić organizm z toksyn. Mandarynki mogą spożywać także diabetycy. Średnia ilość węglowodanów i ogólna, niska wartość energetyczną sprawiają, że indeks glikemiczny tych owoców jest dość niski i wynosi 30. W związku z tym są bezpieczne dla osób chorych na cukrzycę.

Szczególnie intensywne badania nad mandarynkami prowadzą Japończycy. Udało im się dowieść naukowo, że jedzenie mandarynek obniża ryzyko miażdżycy i cukrzycy typu II (badania w Mikkabi). Wszystko to dzięki zawartej w mandarynkach nobiletynie. Zapobiega ona procesom, prowadzącym do odkładania tłuszczów w wątrobie, poprzez stymulację genów odpowiedzialnych za ich spalanie oraz blokowanie genów odpowiedzialnych za ich gromadzenie się. Warto dodać, że substancja ta występuje przede wszystkim w skórce mandarynek.

Kwiaty mandarynki, zarówno świeże jak i suszone, wykorzystuje się do przyrządzania leczniczych herbatek o działaniu uspokajającym.

Herbatę można zastąpić wyśmienitą mandarynkową nalewką. W tym celu świeże kwiaty mandaryni należy zalać 40% alkoholem a następnie macerować dwa tygodnie w szczelnie zamkniętym naczyniu. Po upływie tego czasu specyfik gotowy jest do spożycia i w razie konieczności zażywa się go średnio 2 razy dziennie po około 20 kropli na wodę lub cukier.

Sojuszniczka urody

Mandarynka jest cenionym afrodyzjakiem. Ze jej skórek produkuje się olejek eteryczny, który ma zastosowanie w produkcji leków, przemyśle spożywczym a także kosmetycznym i perfumeryjnym.

Olejek eteryczny mandarynkowy (oleum citrus nobilis) otrzymuje się ze skórek mandarynek metodą tłoczenia na zimno (wyciskanie). Ta naturalna metoda pozwala na zachowanie w jego składzie substancji mineralnych i witamin.

Olejek ma orzeźwiający, słodki, świeży i owocowy aromat. Dobrze miesza się z innymi cytrusowymi olejkami, dając bardzo przyjemne kompozycje zapachowe. Stosowany jest do pielęgnacji skóry, masażu, kąpieli oraz aromaterapii. Działa uspokajająco, usuwa napięcie i stany nerwowe. Pomaga w zwalczaniu depresji i bezsenności. Wykorzystywany jest w produkcji żeli do ciała, szamponów, kremów, mydeł i perfum.

Still life with tangerines and basket

Działa przeciwzapalnie i antyseptycznie, odmładza skórę, poprawia jej koloryt i kondycję.

Ma także właściwości nawilżające.

Ponieważ jest środkiem łagodnie ściągającym, a zarazem przeciwzapalnym idealnie nadaje się do pielęgnacji cery tłustej ze skłonnością do wyprysków i trądziku. Stosuje się go również w preparatach zapobiegających rozstępom.

Jak wszystkie olejki cytrusowe, jest światłoczuły i nie należy go stosować podczas opalania lub wystawiana skóry na promienie UV.

Ponieważ działa lekko ściągająco, a zarazem przeciwzapalnie, jest rewelacyjnym środkiem do pielęgnacji cery tłustej ze skłonnością do wyprysków i trądziku. Stosuje się go również w preparatach zapobiegającym rozstępom.

Tym, którzy mają czas i ochotę proponujemy przygotowanie dwóch prostych maseczek metodą domową.

Maseczka oczyszczająca cerę – rozgnieć 1 lub 2 mandarynki i wymieszaj z łyżką płatków owsianych lub ryżu. Nałóż na twarz na 15 minut, zmyj letnią wodą.

Maseczka pielęgnacyjna –  miąższ z 1 mandarynki, zmieszaj z 2 łyżkami śmietany lub jogurtem naturalnym, dodaj kilka kropli cytryny. Wymieszaj wszystkie składniki i nałóż na twarz. Po 20 minutach zmyj letnią wodą.

Słodko, orzeźwiająco i z procentami

O dobrej jakości i świeżości mandarynek świadczy ich intensywny aromat. Przy wyborze mandarynek należy też kierować się ich wyglądem, wybierając te mocno pomarańczowe, miękkawe, ale bez pustych miejsc pod skórką (taka mandarynka będzie wyschnięta).

Mandarynki najczęściej jada się na surowo. Można dodawać je do sałatek. Dzięki ich cytrusowemu i słodkiemu smakowi, nabierają one oryginalnego i orzeźwiającego smaku.

Citrus jamWykorzystywane są także w deserach – stanowią doskonałe dopełnienie ciast, zwłaszcza tych z kremem i bitą śmietaną.

Doskonale smakują podane do budyniów, galaretek czy do czekoladowego fondue. Dobrze komponują się też z drobiem, owocami morza, zwłaszcza krewetkami, a także z rybami.

Mandarynka świetnie sprawdza się w przetworach – dżemach czy kompotach. Nadaje się także do marynowania.

Tak przygotowana idealnie sprawdza się zarówno w deserach, jak i daniach pikantnych. Ich skórka smażona na cukrze i dodana do ciasta poprawia jego smak i zapach.

Na skórce z mandarynek wyrabia się również nalewki. Nie bardzo słodkie, ale za to pachnące. Szczególną sławę zyskał likier o nazwie „Mandarine Napoleon”.

Na pomysł macerowania mandarynek w alkoholu wpadł Francuz Francois de Fourcroy. Likier stał się ulubionym trunkiem Cesarza Francuzów Napoleona Bonapartego, który miał w zwyczaju wznosić toasty drogimi alkoholami. Oczywiście za powodzenie idei wolności, równości i braterstwa. Urzeczeni ludzką stroną cesarza Francuzi, postanowili nazwać likier jego imieniem. Pod koniec XIX wieku Mandarine Napoleon zaczął zyskiwać na popularności. Przyczynił się do tego niejaki Louis Schmidt, który znalazł w archiwach recepturę tworzenia trunku. Mimo, że istnieje wiele podobnych likierów mandarynkowych, degustatorzy bez chwili wahania rozpoznają wyjątkowy smak Napoleona.

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiadka2 gwiadki3 gwiadki4 gwiadki5 gwiadek (głosów: 11, średnia: 4,27 z 5)
Loading...

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczono gwiazdką *.