Cukier – słodko-gorzka historia uzależnienia

„Smak cukru zmienił oblicze planety o wiele bardziej niż całe wieki historii podbojów. I jeśli się dobrze zastanowić, cukier powinien mieć gorzki smak od tylu wylanych łez.” - Maguelonne Toussaint-Samat

Każdy zachodni naród spożywa dziś więcej cukru niż kiedykolwiek w przeszłości. Rekordy biją oczywiście Amerykanie, gdzie średnia konsumpcja cukru na osobę wynosi 61 kilogramów rocznie i stale rośnie. Nawet osoby nie dodające cukru w kuchni i do napojów, mogą być zdziwione ile spożywają „białej śmierci”. Dodaje się go do większości artykułów spożywczych, np. w jednej łyżce stołowej keczupu jest mała łyżeczka cukru. Jest ładowany do pieczywa, zup, płatków zbożowych, konserwowanych mięs, dressingów sałatkowych, sosów, majonezu, marynat, puszkowanych owoców i warzyw, nie mówiąc już o słodyczach i gazowanych napojach.

Pociąg do słodkości leży w naszej naturze.

SłodyczeNa koniuszku naszego języka, znajduje się tysiące małych kubeczków smakowych, które gwałtownie reagują na słodycz. To cecha nabyta w drodze ewolucji przez wszystkie ssaki z rzędu naczelnych. Pomagała nam odróżnić dojrzałe owoce od niedojrzałych, dobre od zepsutych i wybrać tę część rośliny, która nadawała się do spożycia.

Nauczyliśmy się jednak jak rafinować cukier i oszukiwać nasze kubki smakowe. Rezultatem jest biologiczne uzależnienie od cukru, co zna każdy z nas, będąc chociaż raz w życiu na diecie. Problem z wagą wiąże się jeszcze z mechanizmem ewolucyjnym , który dawno temu pozwalał nam magazynować nadmiar pokarmu w postaci tłuszczu. Było to niezbędne, gdy byliśmy nomadami wędrującymi w poszukiwaniu jedzenia. Zapasy spalaliśmy gdy brakowało pożywienia. Dziś nie poruszamy się tak dużo ale nasze organizmy dalej zaprogramowane są tak, by magazynować tłuszcz. Nasze ciała, przygotowane do życia w ciężkich warunkach i tego, że trzeba się nieźle nabiegać za pokarmem, w dzisiejszych warunkach mają spore problemy.

Skąd wziął się cukier i jak się od niego uzależniliśmy?

Gigantyczna trawa, czyli trzcina cukrowa pochodzi z Indii, a przede wszystkim z rejonu doliny Gangesu. Do tej pory spotyka się tam wiele jej odmian  w stanie dzikim.

Trzcina cukrowaJej gatunek Saccharum officinarum występuje tylko jako roślina uprawna. Nie wiemy dokładnie, kiedy ludzie postanowili spróbować słodkiej papki wypełniającą jej łodygę. Tradycja hinduska wspomina o niej od najdawniejszych czasów. Sanskrycki poemat Ramajana z 1200 roku p.n.e. opisuje bankiet, na którym stoły zastawione były słodyczami, syropami oraz trzciną cukrową do żucia. Określenie officinalis pochodzi od Egipcjan i Fenicjan, co oznacza ,że używana była w medycynie. Grecy i Rzymianie nazywali ją często „solą indyjską”, ponieważ „chrupała pod zębami”. Uczeni rzymscy i greccy (Seneka, Gales, Dioskorides) używali terminu sakcharon, będącego przekształceniem sanskryckiego sarkara, co jest kolejnym dowodem na jej indyjskie korzenie. Dla starożytnych cukier był cennym lekarstwem na wagę złota.

Pierwsza komercyjna rafineria cukru powstałą na Krecie.

Założyli ją Arabowie, którzy podbili Persję. Nazwa arabska Krety to „Quandi”, co oznaczało po prostu: skrystalizowany cukier. Słowo to bardzo przypomina angielskie „candy”. Arabowie zakładali plantacje i cukrownie na ziemiach, które były pod ich kontrolą. Była to prawdziwa żyła złota. Wynaleźli również karmel. Jednym z pierwszych jego zastosowań była epilacja, czyli po prostu usuwanie owłosienia z cebulkami. Cały Bliski Wschód pachniał cukrem. Zapach ten przyciągnął szybko uwagę krzyżowców, którzy odbili „Quandi” z rąk Arabskich,  podczas drogi powrotnej z jednej z krucjat w XI wieku. Przez 400 lat cukier pozostawał bardzo drogim lekarstwem i luksusem dla bogatych.

Przyprawy, a wśród nich cukier, stały się podstawą gospodarczej potęgi portów śródziemnomorskich, zwłaszcza Wenecji.

cukierMimo ceny i trudności z transportem, można było sprowadzać je bez obawy, ponieważ zapotrzebowanie ciągle rosło. Podczas przejazdu na północ Europy, czy do Anglii, cena koszmarnie rosła. Działo się tak dlatego, że każde miasto ustalało myto. Wszyscy ciągnęli korzyści z cukru i cynamonu, nawet gdy tylko przejeżdżały przez ich tereny.

Około XII wieku miasta południowej Francji, jak np. Narbonne, nakładały opłatę na cukier, zarówno ten przybywający drogą morską, jak i lądową. Był więc powód aby zacząć szukać drogi morskiej do Indii przez Atlantyk. Można było uniknąć w ten sposób opłat i ceł. Podjął się tego Vasco da Gama w 1497 roku.

Wartość cukru stale rosła i zachęciła księcia Portugali, Henryka Żeglarza, do założenia plantacji trzciny cukrowej na Maderze, co zakończyło się dużym sukcesem i sprawiło, że po dotarciu  przez Kolumba do Nowego Świata, interes cukrowy rozszerzono na Haiti.         Biznes rozwijał się tak szybko, że 1518 roku na wyspie znajdowało się już 8 plantacji. Zyski były tak duże, ze Karol V zbudował sobie wspaniałe pałace w Madrycie i Toledo.  Aby dalej rozwijać ten lukratywny interes potrzebna była ziemia i robotnicy i tu zaczyna się gorzki smak cukru.

Gorzki smak cukru – niewolnictwo

Moda na kawę i czekoladę doprowadziła do potrojenia konsumpcji cukru od XI wieku. Popyt na słodkość przerósł podaż i możliwości produkcyjne plantacji. Rdzenni mieszkańcy takich miejsc jak Haiti, zostali zdziesiątkowani przez nowe choroby białych: grypę i ospę. Brakowało rąk do pracy i szybko je znaleziono w  Afryce.

Niewolnicy

Wikimedia Commons

Trudno jest ocenić jaka liczba Afrykanów została przewieziona na tereny kolonii jako niewolnicy. Pewne jest, że miliony dotarły na Karaiby i do Ameryki szlakiem Middle Passage, nazwanym tak, ponieważ był to centralny odcinek trasy handlu niewolnikami. Był to trójkąt łączący Europę z Afryką i obiema Amerykami. Statki z Europy napełnione tkaninami, narzędziami i bronią, za które kupowano niewolników w portach zachodniej Afryki, płynęły z nimi do Ameryki Północnej, Południowej i na Karaiby. Tam na statki ładowano cukier, bawełnę inne produkty wytwarzane w koloniach i wracano do Europy.

Podróż dla tych ludzi była niewiarygodną męką. W momencie wejścia na statek następowało całkowite odczłowieczenie. Wiele tysięcy zginęło powolną i bolesną śmiercią. Dla tych, którzy przeżyli była to na pewno trauma na całe życie. Na statkach warunki były tragiczne. Było gorąco, brakowało wody i pożywienia, szalały epidemie odry, tyfusu, czy febry. Statki były celowo przeładowane, gdyż z góry zakładano, że część ludzi nie przeżyje. Żeglarze opisywali, że statki z niewolnikami czuć było z wielu kilometrów i często nazywano je „pływającymi trumnami”. Za statkami płynęły stada rekinów, które czekały na wyrzucane do morza ciała. Na porządku dziennym były gwałty na afrykańskich kobietach, których specjalnie nie skuwano łańcuchami, aby marynarze mieli do nich łatwiejszy dostęp.

The Slave Ship J.M.W.Turner

The Slave Ship J.M.W.Turner

I wtedy pojawił się burak cukrowy i pomysł Napoleona.

W 1745 niemiecki chemik Andreas S. Marggraf uzyskał cukier z buraków i potrafił zamienić go w ciało stałe. Jego uczeń Franz Achard uruchomił na Dolnym Śląsku pierwszą fabrykę w latach 1801-1802. Kiedy więc Brytyjczycy wprowadzili blokadę morską, odcinając Europę od towarów importowanych z kolonii, Napoleon zdecydował, że odtąd buraki cukrowe, będą źródłem cukru dla Europejczyków. Miało to wpływ zarówno na ekonomię, jak i przyszłość niewolnictwa. Branża cukrowa zaczęła się uprzemysławiać i nie potrzebowano tak dużej siły roboczej.

Każdy, kto we Francji wyprodukował 10 ton cukru z buraków, zwolniony był z płacenia podatków przez 4 lata. Nastąpił spadek popytu na cukier trzcinowy, co wzmocniło kampanię mającą na celu likwidację niewolnictwa.

Aż do 1975 roku Europa była głównym odbiorcą cukru trzcinowego na świecie.

Potem zaczęto produkować więcej cukru z buraków niż wymagał tego wewnętrzny rynek. Zaczęto eksportować nadwyżki do krajów, które tradycyjnie zaopatrywane były tylko przez rafinerie cukru trzcinowego. Dotowane przez państwo cukrownie krajów rozwiniętych spowodowały niesprawiedliwą przewagę w handlu cukrem.

Europejska polityka produkcji cukru sprawiła, że kraje mniej rozwinięte tracą na dochodach z jego eksportu ok. 2 miliardów dolarów rocznie.

W roku 2005 międzynarodowa organizacja humanitarna Oxfam w raporcie dla Światowej Organizacji Handlu (WTO) oceniła, że Unia Europejska eksportuje cukier po cenach dumpingowych (poniżej kosztów produkcji), co spowodowało straty w milionach dolarów dla Brazylii, Tajlandii, RPA i Indii. Dodatkowo w laboratoriach odkrywa się cały czas substytuty cukru, takie jak sacharyna, cyklaminian czy aspartam. Bogate kraje przestają mieć potrzebę importowania cukru od krajów rozwijających się. Mało prawdopodobne, aby ich żądania dotyczące uczciwego ustalania cen były wysłuchane.

 

Oceń ten artykuł:

1 gwiadka2 gwiadki3 gwiadki4 gwiadki5 gwiadek (głosów: 2, średnia: 4,50 z 5)
Loading...

W artykule wykorzystano między innymi:

  • "Historia smaku" Bryan Bruce
  • "Historia naturalna i moralna jedzenia" Maguelonne Toussaint-Samat

1 Komentarz

  1. Pingback: … śledź … król postu i bogactwa … | Medycyna naturalna, nasze zdrowie, fizyczność i duchowość

Dodaj komentarz

Wymagane pola oznaczono gwiazdką *.