Coca-Cola, czyli historia napoju XX wieku

„Miliard godzin temu na Ziemi pojawili się ludzie. Miliard minut temu narodziło się chrześcijaństwo. Miliard sekund temu Beatlesi na zawsze zmienili muzykę. Miliard butelek Coca-Coli temu - to było wczoraj rano.” Robert Goizueta, CEO Coca-Cola Co.,1997

Imperializm w płynie.

Przez wiele lat Coca-Cola była określana przez polskie władze komunistyczne „konsumpcyjnym symbolem wrogiego systemu”, takie hasło jak „Coca-Cola to imperializm w płynie”, były propagowane szczególnie w okresie zimnej wojny. Stany Zjednoczone i ich narodowy napój  w postaci Coca- Coli, dla wielu były symbolem wolności i demokracji, a także gospodarki wolnorynkowej. Państwa za żelazną kurtyną nie mogły zgodzić się na robienie interesów z „kapitalistycznym wrogiem”. Ciekawe jest to, że Marszałek Żuków i Nikita Chruszczow byli fanami tego napoju.

Coca-Colę  w Polsce zaprezentowano w  1957 roku  na Targach Poznańskich. Nie można jej oczywiście było kupić  w normalnych sklepach.  Była dostępna tylko za dewizy  w Pewexie  i Baltonie.

Bon towarowy

Bon towarowy, czyli polska wersja dolara z 1979 roku

Dopiero  za rządów Edwarda Gierkaw 1971 roku, gdy do Polski na negocjacje przyjechali z Rzymu przedstawiciele The Coca-Cola Company podpisano umowę na licencyjne rozlewanie napojów. Pierwsza linia produkcyjna  ruszyła w Browarze Warszawskim. Nie mieliśmy oczywiście unikatowych butelek Coca-Coli, więc początkowo butelki były sprowadzane z Hiszpanii (ich produkcja ruszyła w październiku w Hucie Szkła w Wołominie). Koncentrat zaś  z Neapolu i Amsterdamu. Wkrótce ruszyła rozlewnia w Browarze Górnośląskim w Zabrzu i w Browarach Tyskich.

„Już od wczoraj można kupić litrową butelkę Coca-Coli w „Supersamie” w Warszawie. Cena butelki wynosi 19 zł, a kaucja 8 zł.” – Życie Warszawy, 1976 rok :

Otwarcie Supersamu w Warszawie

Tłumy na otwarciu Supersamu w Warszawie

Supersam był pierwszym sklepem samoobsługowym w Polsce. Do jego budowy wykorzystano innowacyjne jak na te czasy technologie np. konstrukcje łuku, liny, lustrzane szyby o dużej powierzchni i aluminiowe ściany. Warszawiacy w dniu otwarcia szturmowali sklep tak, że drzwi wypadły z zawiasów. W środku wielkiej hali czekał na nich raj. Banany, kakao, czekolady i kurczaki z importowanego rożna. Tu też, po raz pierwszy w życiu,  wielu z nich zobaczyło w chłodniach takie ilości mięsa i wędlin. Nie były zawinięte w gazetę ale ładnie paczkowane. Warto wspomnieć, że cena 1 kg bananów wynosiła wtedy 45 zł, a zarabiano średnio 3000 zł miesięcznie. W latach 80-tych sklep był zaliczany do najlepiej zaopatrzonych w stolicy. Znajdował się w nim również bar samoobsługowy Frykas o 175 miejscach. Jego nowoczesne wnętrze zaprojektowało małżeństwo znanych artystów Hanna i Gabriel Rechowiczowie. Supersam zamknięto w 2006 r. Jego wnętrze możemy zobaczyć  w filmie „Dzięcioł”  w reżyserii Jerzego Gruzy z 1971 roku.

Polo CocktaRozpoczęto też produkcję polskiego substytutu Coca-Coli napoju Polo Cockta. Produkowało go w latach 70-tych Społem. Miał on przypominać smakiem niedostępną dla większości Polaków Coca-Colę. Polo Cockta kojarzona jest również z w filmem „Kingsajz” Juliusza Machulskiego.

Gdy w 1989 zburzono Mur Berliński pod firmą Coca-Coli w Berlinie Zachodnim utworzyła się ogromna kolejka. Ludzi witano kwiatami, bananami i Coca-Colą.

Pamiętajmy, że rywalka, czyli Pepsi, była dostępna za żelazną kurtyną. Pepsi miała wyłączną licencję w Rosji do roku 1972, ponieważ nie kojarzyła się tak z wolnością Ameryki i miała ambasadora w postaci Richarda Nixona, który po wycofaniu się na pewien czas z polityki, został prawnikiem w kancelarii, która obsługiwała firmę Pepsi Co.

Obecnie firmy z systemu Coca-Cola są liderem na polskim rynku napojów bezalkoholowych; zatrudniają blisko 3 tys. osób, a od 1991 r. Zainwestowały w Polsce ponad 500 mln dolarów.

Dzień Dobry Panie Pemberton!

John Pemberton

John Pemberton

Był sobie raz pan John Pemberton, aptekarz z Atlanty. Po zakończeniu wojny secesyjnej (po której liczni weterani szukali specyfików, które pozwolą im wrócić do życia), zajął się handlem popularnymi  w tym czasie balsamami, pigułkami i kremami, które dzięki reklamie prasowej robiły furorę. Te „cudowne leki” były tańszą alternatywą dla konwencjonalnej medycyny. Zawierały również duże ilości alkoholu, kofeiny, morfiny, a nawet opium. Ten szybko rozwijający się pod koniec XIX wieku  sektor „leków na wszystko” pokochał i docenił coś, co dziś jest osobną dziedziną marketingu – reklamę – znak firmowy zapadający w pamięć (logo) i przydrożne znaki reklamowe (pradziadków naszych dzisiejszych billboardów).

Pan  Pemberton eksperymentował więc z różnymi miksturami i zaczął dodawać do swoich wynalazków liście koki. Zyskiwała ona wtedy na popularności jako „boska roślina Inków”. Najczęściej Inkowie żuli jej liście, co uwalniało niewielkie ilości kokainy. W małych dawkach działa jak kofeina i pobudza organizm.

Kokainę po raz pierwszy wyizolowano z liści w 1855 roku. Zainteresowani nią naukowcy i lekarze widzieli w niej pomocny element w leczeniu uzależnienia od opium. Nikt nie zdawał sobie sprawy, że jest o wiele bardziej niebezpieczna (ten składnik usunięto dopiero na początku XX wieku).

Pan Pemberton jak inni zaczął dodawać do swoich eliksirów nowy wynalazek. Do wina z liśćmi koki dodał też ekstrakt z orzechów kola. Pochodzą one z Afryki i zawierają kofeinę, czyli działają podobnie kawa. Specyfik nazwał „French Wine Coke”. Niestety władze Atlanty wprowadziły prohibicję i biedny Pemberton musiał szukać zastępnika wina. Podjął też decyzję, że opracuje syrop, który działa leczniczo i można go dodać do znanej już wtedy wody gazowanej.

Apteka

Apteka i pierwsze reklamy Coca-Coli

I tak w 1886 roku stworzył syrop z koki, orzeszków kola i cukru, który sprzedawał w  pobliskiej aptece. Jego partner biznesowy Frank Robinson wymyślił najprostszą  nazwę : Coca-Cola – to dwa główne składniki i ładnie wyglądające dwa „C”. On również zaprojektował logo, które umieszczał na wszystkich reklamach syropu. Dodawano go do wody sodowej sprzedawanej z dystrybutorów w aptekach i  chwalono jako bezalkoholową kurację na wszelkie „przypadłości układu nerwowego”.Logo Coca-ColiReklamy pojawiły się w tramwajach, gazetach i banerach przy saturatorach z wodą. Gdy zniesiono prohibicję w Atlancie pozycja Coca-Coli była już silna. Do spółki dołączył niedługo Asa Candler i po śmierci Johna Pembertona za kwotę 2300 dolarów wykupił wszystkie udziały marki Coca-Cola. Sprzedaż rosła nawet w miesiącach zimowych, więc Candler zatrudniał wędrownych sprzedawców (dziś przedstawicieli handlowych), aby organizowali sprzedaż w innych stanach Ameryki. Podpisywano umowy na syrop z aptekarzami  i nie skąpiono  na gadżety reklamowe i banery.

Pijalnia z napojamiWkrótce reklamy Coca-Coli przestały mówić, że jest lekarstwem na wszystkie choroby i zaczęto opisywać ją jako odświeżający napój dla spragnionych. Wiązało się to pewnie z tym, że zaczęto opodatkowywać leki w Ameryce, a Cola reklamowała się jako lek właśnie.

I tu pojawia się słynna butelka Coca-Coli.

W roku 1899 przyszło do Asa Candlera dwóch zdolnych biznesmenów, byli to pan Benjamin Thomas i pan Joseph Whitehead. Zaproponowali mu, że wprowadzą napój do sprzedaży w butelkach. Candler nie był tym zainteresowany i powiedział, że mogą zrobić to na własne ryzyko, a on chce tylko zyski ze sprzedaży syropu. Zrobił błąd swojego życia, gdyż butelkowana Cola okazała się wielkim sukcesem. Można było wprowadzić ją do sklepów i na imprezy masowe. Dwaj panowie uznali wkrótce, że zamiast własnymi środkami butelkować Colę, zaczną udzielać innym licencji za procent od obrotów. Tak narodził się franczyza, a Coca-Cola dotarła do każdej miejscowości w Ameryce.

Butelka Coca-ColiW tym czasie większość napojów sprzedawana była w różnych butelkach o prostych kształtach. Aby odróżnić się od konkurencji, firma Coca-Cola zdecydowała, by stworzyć butelkę o unikalnym kształcie, aby konsumenci byli pewni, że piją oryginalną Coca-Colę. Alexander Samuelson i Earl R. Dean z Terra Haute w stanie Indiana w USA, stworzyli prototyp butelki konturowej. W 1915 r. butelka została opatentowana, zaś w 1916 roku rozpoczęto  jej produkcję.

Po śmierci Candlera, w 1919 r., firma przeszła w ręce bankiera, Ernesta Woodruffa, a później w ręce jego syna. Na giełdzie papierów wartościowych pojawiło się pięćset tysięcy akcji firmy, po czterdzieści dolarów za sztukę. Akcje rozeszły się w ekspresowym tempie. Gdy receptura trafiła do rodziny Candlerów, a potem Woodruffow – nadal pilnie ja chroniono. Dzisiaj Coca-Cola jest najlepiej chronionym sekretem w historii handlu.

Dostawcy Coli w butelkach

Pierwsi dostawcy Coli w butelkach

Święty Mikołaj i Coca-Cola

W roku 1906 weszła w życie „Ustawa o czystej żywności i lekarstwach”, znana w Ameryce jako” prawo dr.Wileya”. W skrócie pan Wiley postawił przed sądem Coca-Colę, oskarżając ją o zbyt dużą zawartość kofeiny w napoju, co miało szkodzić szczególnie dzieciom. Proces ciągnął się miesiącami i zakończył się porozumieniem. Firma zobowiązała się zmniejszyć zawartość kofeiny i nie wykorzystywać dzieci w reklamach (zasada przestała obowiązywać dopiero w 1986r.).

Coca-Cola poradziła sobie z ograniczeniami wprowadzając reklamy ze świętym Mikołajem (pierwsze już 1931r.) Strój Mikołaja świetnie pasował do czerwono-białego logo koncernu, a skojarzenie miłego okresu świąt i prezentów z Coca-Colą zapadało w  dziecięcej pamięci. I tak jest zresztą do dziś.

Coca-Cola staje się „produktem strategicznym” USA

Gdy Stany Zjednoczone  przystąpiły do II Wojny Światowej, przystąpiła do niej również Coca-Cola. Postawiono sobie za cel aby „wszystkim naszym chłopcom w mundurach zapewnić Coca-Colę po 5 centów butelka, gdziekolwiek by byli. I nie ważne ile to będzie kosztowało firmę.” Dzięki odpowiedniemu nagłośnieniu idei, firma wywalczyła sobie w Waszyngtonie silnych sojuszników (najwięcej z armii). Rząd zgodził się, że Cola jest produktem strategicznym USA i nie nałożył na koncern racjonowania cukru, żeby nie zmniejszano produkcji. I tak Coca-Cola pojechała na wojnę. Wykorzystywano przenośne  dystrybutory, budowano instalacje do butelkowania w bazach, a pracownicy koncernu byli tak ważni jak mechanicy samolotów. Nazywano ich „cola-colonel”. Colę dostarczano wszędzie tam, gdzie była amerykańska armia. Była oczywiście na wojnie czymś, co przypominało ojczyznę, dom, rodzinę. Często jej brakowało na froncie, więc żołnierze zostawiali ją  na specjalne okazje np. do wzniesienia toastu za zwycięstwo.

Żołnierze pijący Colę

Żołnierze armii amerykańskiej z Coca-Colą

Coca-Colę uwielbiał  Dwight D. Eisenhower. Oto jego prośba z 1943 roku: „Proszę o pilny transport trzech milionów butelek Coca-Coli – napełnionych, a także instalację umożliwiającą własną produkcję co najmniej takiej samej ilości dwa razy w miesiącu.” Cola stałą się symbolem  armii USA, a wraz z wojskiem docierała też oczywiście do lokalnej ludności cywilnej.

W dzisiejszych czasach Coca-Cola kojarzy nam się już nie tylko z Ameryką.

Stała się symbolem fenomenu  globalizacji, o której jedni mówią, że to nowe oblicze imperializmu i wyzysku biednych przez bogatych, a inni, że to jedyna droga do zniesienia barier i pomoc w napędzaniu gospodarki biedniejszych regionów. Fakty są takie, że Coca-Cola jest w ponad 200 krajach naszej planety. Jest najlepiej rozpoznawaną marką i dźwiękiem na świecie. No i najważniejsze jest to, że smakuje tak samo w wiosce w Bieszczadach, jak w barze w Nowym Jorku.

  • W 1985 r., we współpracy z NASA, Coca-Cola znalazła się w przestrzeni kosmicznej, Dzięki ,,kosmicznej puszce” stała się pierwszym napojem gazowanym spożytym w kosmosie na pokładzie wahadłowca Challenger. Wcześniej nie było odpowiedniego sposobu podawania takich napojów w warunkach braku grawitacji.
  • Andy Warhol umieszczał butelkę Coca-Coli w swoich dziełach. Seria „Green Coca-Cola Bottles” jest obecnie częścią kolekcji w Whitney Museum of American Art w Nowym Jorku.
  • Reklama Coca-Coli zrobiona przez twórców The Simpsons
Podobał Ci się artykuł?
Udostępnij na Facebooku

W artykule wykorzystano między innymi:

  • "Historia świata w sześciu szklankach" - Tom Standage
  • Materiały oficjalne firmy Coca-Cola

4 komentarze

  1. Coca Cola nie smakuje tak samo na całym świecie. Jej smak jest inny już choćby w Niemczech czy Francji. Smak jest modyfikowany w zależności od rynku docelowego i uśrednionych „gustów narodowych” – dlatego polska Cola jest wyraźnie słodsza od np. litewskiej czy słowackiej.

    • No tak, masz rację – to oczywiście pewne uproszczenie. Są też różnice wynikające z użycia różnej wody, Na wykopie ktoś napisał w komentarzach, że do słodzenia Coli używa się różnych cukrów, jednak dla wielu ludzi ten smak jest zawsze ten sam – bo różnice są niewielkie. Mało osób jest w stanie nawet odróżnić Pepsi i Colę.

      Większość ludzi, gdyby dostała do spróbowania Coli z kilku krajów w jednej chwili, w kilku szklankach obok siebie, potrafiłaby ocenić która jest słodsza itd. Ale już gdyby próbowali te różne Cole w pewnych odstępach czasu, na przykład w podróży od kraju do kraju, mieliby wrażenie że Cola to zawsze Cola.

  2. Pingback: Jak zorganizować domówkę w stylu PRL – CoOnaKombinuje.pl